Witaam :*
Wiem ze w sobotę się nic nie pojawiło ale to tylko dla tego ze nie miałam czasu żeby coś dodać ;-;
Tak wiec dzisiaj znalazłam trochę czasu aby coś napisać :D
Będzie to opowiadanie jak już widzicie z pary SasuNaru, może ono zająć tak około 2 ewentualnie 3 części.
A wiec miłego czytania =^.^=
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Był piękny dzień, własnie ubrany w garnitur zmierzałem na bardzo ważne dla mnie spotkanie.
Mianowicie miało to być spotkanie dotyczące mojej przyszłej pracy. Bardzo się stresowałem. Nigdy nie sadziłem ze firma do której wysłałem podanie choćby na nie spojrzy, a co dopiero mnie przyjmie. Noo...tak nie do końca. Dwa dni temu dostałem list z firmy Mark Stejt ( oczywiście nazwa wymyślona XD dop.aut.) w którym pisało ze teoretycznie zostałem przyjęty, ale jako ze jestem nowy osobiście chce się ze mną spotkać dyrektor firmy. Firma ta była jedną z najlepszych firm zajmująca się dekoracjami wnętrz. Na samym początku firma była z tego co wiem mała, i swoja siedzibę miała w małym domu. Jednak kiedy odkryto ogromny potencja który kryl się w samym dyrektorze,firma zaczęła odnosić coraz to większe zasługi. Kiedy tylko o tym pomyśle gdzie zmierzam od razu zaczynam się jeszcze bardziej stresować. Spojrzałem na zegarek który wskazywał 13:32 , co mnie ucieszyło ponieważ spotkanie było ustalone na godzinę 14.
Po 10 minutach bylem już pod firma,muszę przyznać że z zewnątrz budynek robi ogromne wrażenie.
Niepewnie wszedłem do środka,za lada stała niewielka blondynka, za pewne recepcjonistka.Z uśmiechem na twarzy postanowiłem do niej podejść.
- Dzień dobry-
- Dzień dobry w czym mogę pomóc ?-
- Jestem umówiony na rozmowę kwalifikacyjną-
- Imię i nazwisko-
- Naruto Uzumaki-
- Proszę chwilkę poczekać, jeżeli pan chce to tam pod oknem znajdzie pan kanapę może pan na niej usiąść, jak coś będę wiedzieć to się od razu do pana odezw-
- Dobrze, dziękuje-
Posłusznie udałem się na kanapy, przyglądając uważniej wnętrzu. Nie musiałem długo czekać bo już po chwili w moja stronę szla jakaś kobieta.
- Pan Naruto Uzumaki ?-
- Tak to ja-
- Jestem sekretarka pana Uchihy, zapraszam za mną-bez zastanowienia poszedłem za kobieta, która tak nawiasem mówiąc była dość ładna, w stronę windy.
Wysiedliśmy na ostatnim pietrze, kierując się w stronę ostatnich drzwi na korytarzu, muszę przyznać ze cala firma także w środku robiła efekt, jak przystało na firmę architektoniczna wnętrze zapierało dech w piersiach. Po prawej stronie znajdowały się same okna przy których były postawione biurka, natomiast po lewej stronie były zamknięte pokoje. Od sekretarki dowiedziałem się ze na tym pietrze znajduje się dział sprzedaży i pokoje do spotkań biznesowych.
Udaliśmy się do ostatniego z pokoi.
- Proszę tutaj poczekać pan Uchiha zaraz powinien się zjawić-
- Dobrze a i dziękuje-spojrzałem na nią z uśmiechem, ta tylko lekko się zarumieniła, skinęła głową i wyszła. Pokój w którym się znajdowałem może i nie należał do jakiś dużych ale za to był bardzo przytulny. Po jakiś 5 minutach drzwi się znowu otworzyły.
- Sasuke jesteś tutaj ?-zapytał wchodząc do sroka jakiś mężczyzna, o czarnych włosach zawiązany w elegancką kitkę z tyłu głowy.
- Och przepraszam szukam tylko mojego braciszka, a ty kim jesteś i co tutaj robisz ?-powiedział podchodząc do mnie z przyjaznym uśmiechem. Kiedy stal już przede mną mogłem mu się dokładnie przyjrzeć. Był to mężczyzna, około 25 lat który od razu wydal mi się sympatyczny. Na sobie miał szary garnitur z czerwonym krawatem i koszula oczywiście biała. Był ode mnie wyższy o całą głowę, wiec żeby spojrzeć mu w oczy musiałem unieść głowę.
- Nazywam się Naruto Uzumaki i jestem tutaj w sprawie spotkania o prace-powiedziałem lekko zestresowany.
- Ach tak Sasuke mi coś o tym wspominał, myślałem ze znowu to będzie jakaś kobieta a tu takie mile zaskoczenie-momentalnie na jego słowa moje policzki lekko się zaczerwieniłem wiec speszony odwróciłem głowę.
- Mówił ci już ktoś ze uroczo wyglądasz z rumieńcami na twarzy ?-powiedział dalej mi się przypatrując z uśmiechem, oczywiście jeszcze bardziej się zaczerwieniłem. Naruto opanuj się to twój przełożony !
- Nie nikt mi tego jeszcze nie powiedział-
- Och a wiec jestem zaszczycony będąc twoim pierwszym- powiedział dość wymownie te słowa, zabawnie przy tym ruszając brwiami. Mimo moich chęci zaśmiałem się cicho.
- Od razu lepiej jak się uśmiechasz, a wiec powiedz co sprowadza cie do mojej firmy ?-spojrzałem na niego za bardzo nie rozumiejąc pytania.
- Wiem ze jesteś tutaj w sprawie pracy ale dlaczego akurat nasza firma-uśmiechnął się do mnie łagodnie, zajmując miejsce za biurkiem.
- Słyszałem ze wasza firma jest najlepsza w tym fachu, a wiec postanowiłem spróbować. Uwielbiam projektować wnętrza, wiec gdzie jak nie tu będę mógł się bardziej podszkolić-
- Masz racje, my jesteśmy najlepsi w tym co robimy-odparł uśmiechając się do mnie w dość tajemniczy sposób- Jaka szkoda że to nie ja będę cie mógł przepytywać w sprawie pracy tutaj, chciałbym cie bardziej poznać Naruto, wydajesz się bardzo ciekawą osobą-
- Dziekuje...-chciałem coś powiedzieć ale nawet nie wiem jak się do niego zwracać, chyba zauważył moje wahania bo już po chwili uśmiechał się jeszcze szerzej.
- Mów mi Itachi -
- Wybacz ale jednak jesteś moim przełożonym wiec chyba lepiej będzie jak będę się do ciebie zwracał pan Uchiha-
- Tylko nie tak formalnie, nienawidzę jak ktoś tak do mnie mówi, niestety wszyscy w firmie się tak do mnie zwracają, chociaż ty jeden nie rób mi przykrości, pamiętaj ze jestem twoimi szefem wiec radze ci się zgodzić-
- No dobrze- przy Itachim nie dało się nie uśmiechać, wydawał się naprawdę bardzo milą osoba.
- Będę wniebowzięty- spojrzał jeszcze na mnie po czym w kilku krokach podszedł do mnie, ciut za blisko jak na mój gust, jedyne co mogłem zrobić to siedzieć na fotelu pomiędzy jego rekami i czekać co on zrobi. Obawiałem się jednego i to najgorszego, nagle zaczęła mi się przypominać stara praca w której nie miałem za ciekawego życia. Nawet nie zauważyłem kiedy ze strachu prawie niezauważalnie zacząłem się trząść. Itachi na szczęście tego nie zauważył, albo i na moje nie szczęście ponieważ zamierzam mnie pocałować, powoli zaczął się do mnie zbliżać kiedy nagle..
- Proszę mi wybaczyć, ale moje spotkanie się przedłożyło i....-na cale szczęście przerwał mu pan Sasuke, bynajmniej tak mi się wydaje że to on.
- Itachi co ty do cholery jasnej tutaj robisz ?- najpierw spojrzał na mnie a potem na swojego brata za wściekłością.
- Szukałem ciebie, twoja sekretarka Sakura powiedziała mi ze powinieneś mieć teraz tutaj spotkanie wiec przyszedłem ci coś powiedzieć, wtedy znalazłem Naruto, który tutaj na ciebie czekał, postanowiłem mu dotrzymać towarzystwa-Itachi jakby nie wzruszony swoim bratem dalej pochylał się nade mną, głowa zwrócona w jego stronę.
- Własnie widzę w jaki sposób chciałeś mu towarzyszyć, a teraz z łaski swojej proszę cie, nie ja nalegam abyś zostawił Naruto i poszedł do swojego gabinetu, kiedy skończymy udam się do ciebie porozmawiać, rozumiemy się jasno ?- odparł dalej wściekle się na niego patrząc.
- Już się wynoszę, coś ty taki dzisiaj nie w humorze-widać było że za bardzo nie spodobało się to Itachemu. Spojrzał na mnie i znowu się nade mną nachylił.
- Do zobaczenia następnym razem Naruto, na pewno się jeszcze spotkamy obiecuje ci to a wtedy dokończymy to co zaczęliśmy- powiedział wprost do mojego ucha lekko je całują, po moim ciele znowu przeszła fala dreszczy.
- Itachi mam cie wyprowadzić silą !?-
- Musiałem się pożegnać spokojnie, do zobaczenie braciszku, do zobaczenia za niedługo Naruto- kiedy nareszcie opuścił to pomieszczenie mogłem w spokoju odetchnąć.
- Bardzo cie przepraszam za mojego durnego brata, nie mam pojęcia co w niego wstąpiło, mam nadzieje za nam to wybaczysz i w zamian za to dasz się zaprosi jutro na obiad ?- spojrzałem na niego lekko zszokowany jego słowami.
- Nic się nie stało, nie musisz, to znaczy nie musi pan mnie nigdzie zapraszać, naprawdę-
- Nalegam- jego ton głosu był zupełnie inny do tego co miał Itachi, głos Sasuke był bardziej władczy.
- No dobrze-zgodziłem się bo co mogłem zrobić. Miałem wrażenie ze jego czarne oczy wywiercają mi dziurę swoim spojrzeniem, chodziarz nie można powiedzieć ze jego oczy nie byli integrujące, mógłbym się tak w nie wpatrywać godzinami.
- A więc jesteśmy umówieni, a teraz przejdźmy do konkretów-
Po niecałej godzinie bylem wolny i mogłem w spokoju udać się do domu, na cale szczęście pan Uchiha nie jest taki surowy na jakiego wyglądał, co mnie milo zaskoczyło. Po tym całym dniu miałem jedynie ochotę na długą, odprężającą kąpiel.
Sasuke
Od samego rana w firmie mamy urwanie głowy, ponieważ jakiś nasz klient zażyczył sobie inny kolor niż ten co ustaliliśmy i na szybko teraz trzeba załatwiać wszystkie papiery na nowo. Jeszcze dzisiaj miałem mieć spotkanie odnośnie pracy z moim nowym pracownikiem. W mojej firmie rzadko kto pojawiał się nowy, ale ostatni pewno osoba z moich ludzi nie spełniała już moich oczekiwań, wszystkie zamówione rzeczy przez ta osobę nie przychodziły w odpowiedzmy czasie przez co mieliśmy opóźnienia. Jako ze moja firma jest już dość rozpoznawalna nie mogłem sobie na to pozwolić.
Naprawdę nie mam pojęcia co wstąpiło w mojego brata aby tak naskakiwać na tego chłopaka, aż boje się pomyśleć co by się stało gdybym się odrobinkę spóźnił. Na pewni nie popuszczę tego Itachiemu może i jest moim bratem i może to jest nasza firma , ale to co zrobił biednemu Naruto to już jest przesada. Rozumiem ze ten chłopak mógł go zauroczyć, wcale mu się nie dziwie, zwłaszcza te jego cudne niebieskie oczy i te blond włosy......STOP Sasuke zachowuj się to jest od teraz twój pracownik a ty już sobie coś ustaliłeś, nie ma romansów w firmie pomiędzy tobą a twoim pracownikiem, ale niestety z ciężkim bylem serca muszę się przyznać ze tym razem będzie ciężko się powstrzymać. Z czasem minie, na pewno to tylko chwilowe zauroczenie jego nieprzeciętnym wyglądem.
Na razie muszę się zastanowić jak trzymać go z dala od Itachiego, przed nim na pewno się nie przyznam ale Naruto już należy do mnie....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Myślałam ze ten rozdział bedzie krutszy XD
Nagle z dupy dopadła mnie wena i o to jest coś takiego, chociaz szczerze to moja wena nie była dzisiaj taka udana jak zawsze. Jak mam być szczera to trochę mi się nie podoba ten rozdział :/
Postaram się następne części zrobić lepiej :D
Tak wiec miłego dnia wam życzę :3
Wasza Sai ;)
Moim zdaniem to było piękne i nie bój ty się było bardzo dobrze napisane (jak dla mnie xD) Po prostu bardzo mi się spodobało :D
OdpowiedzUsuńA więc nie miejąc już co napisać (słowoblok xP) życzę dużo weny, czekam na jak najszybszego nexa, oraz Bay~
Gobi-Chan
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń